Wydmy w Słowińskim Parku Narodowym to największy w Europie pas ruchomych wydm. Prawdziwa piaszczysta pustynia znajdująca się na wąskiej mierzei pomiędzy Morzem Bałtyckim a Jeziorem Łebsko. Wydmy z wolna przemieszczają się pchane wiatrem w kierunku wschodnim – czyli w kierunku Łeby. Wbrew pozorom można zaobserwować ten ruch, trzeba mieć tylko bardzo dużo cierpliwości :). Trzeba zwrócić uwagę gdzie się kończy pasm wydm – a kończy się ostro dosłownie jak ucięty nożem, a następnie wrócić w to miejsce po kilku latach. Piasek będzie sięgał zauważalnie dalej niż poprzednim razem. Ponieważ w moim przypadku pomiędzy wizytami w tym miejscu, minęło lat kilkanaście to efekt był aż nadto widoczny. Według szacunkowych obliczeń ruchome piaski zasypią Łebę za zaledwie 400 lat. Wtedy też Jezioro Łebsko stanie się zatoką Morza Bałtyckiego.
Wydmy podlegają ścisłej ochronie a poruszanie się po nich jest dozwolone jedynie wyznaczoną trasą turystyczną.
Największą wydmą jest Łącka Góra o wysokości kilkudziesięciu (ponad czterdziestu) metrów. Nie sposób określić tego dokładnie gdyż jej wysokość podlega ciągłym zmianą. Leży ona na trasie turystycznej i stanowi doskonały punkt widokowy na cały pas wydm, morze, mierzeję, Jezioro Łebsko oraz sporą część Pomorza. Widoczne po przeciwnej stronie jeziora wzniesienie, o charakterystycznym kształcie stożka wulkanicznego, to Rowokół, który od starożytności pełnił funkcję punktu orientacyjnego dla nawigacji na morzu i latarni morskiej.
Najwyższa z wydm ma łagodny stok zachodni i bardzo stromy wschodni. Najlepiej jest wejść na nią od strony morza (wariant całodzienna wycieczka piesza). W tym przypadku wchodzimy na nią od północy przechodząc wcześniej przez inne, równie piękne piaszczyste krajobrazy. Zgodnie z tym wariantem przejścia schodzimy wtedy stromym wschodnim stokiem i jak na dłoni widzimy jak nagle kończą się wydmy – trudno to sobie wyobrazić ale granica między pasem piaszczystych wydm a bagnistym lasem jest ścisła – można stać jedną nogą w lesie a drugą w piasku.
Jeżeli ktoś uważa, że aby pojeździć na snownboardzie potrzebna jest zima to jest w sporym błędzie. Świetnie udowodniło to kilku chłopaków, którzy szusowali na stokach wydmy w pełni lata. Pewnie to ma jakąś swoją nazwę (sandboarding?) i nie jest niczym nadzwyczajnym w szerokim świecie ale wyglądało ciekawie – stąd o tym wspominam.
Ponieważ wydmy – jako jedne z dwóch miejsc w Polsce (drugim jest, niestety aktualnie zarośnięta, Pustynia Błędowska) a kilku w Europie, niezwykle mocno przypominają pustynie afrykańskie toteż bardzo często udawały Czarny Ląd. To tutaj ćwiczył Afrika Korps Erwina Rommla przed wyruszeniem do Afryki podczas drugiej wojny światowej. Również wydmy Słowińskiego Parku Narodowego zagrały pustynię w filmie „W pustyni i w puszczy” na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza.
Nawet jeżeli stwierdzimy, że to nie dla nas polecam każdemu przeczytanie wariantu pierwszego „całodziennej pieszej wycieczki”, gdyż opisuję w niej trasę turystyczną po wydmach oraz okoliczne ciekawostki. W wariancie drugim „wycieczka krótsza ale droga” omawiam przede wszystkim sposób dostania się do Słowińskiego Parku Narodowego i w pobliże wydm.
Trasa ta wymaga przejścia piechotą kilkunastu kilometrów lecz można spokojnie to rozłożyć na cały dzień. Jako punkt wyjścia przyjmijmy popularny kurort – Łebę.
W Łebie należy dojść do plaży ulicą Turystyczną lub obok portu jachtowego – plaża zachodnia tak zwana plaża B. Plażą idziemy na długi spacer w kierunku zachodnim (oddalamy się od portu w Łebie). Według (niezbyt precyzyjnych) drogowskazów należy przejść 7 kilometrów (z hakiem :)). Sam w sobie ten spacer jest piękny. W miarę oddalania się od Łeby na plaży jest coraz mniej ludzi, a po pewnym czasie spotykamy jedynie, takich jak my, wędrowców natomiast praktycznie nie ma plażowiczów.
Po po przejściu wspomnianych siedmiu kilometrów (i haka) należy skręcić w głąb lądu. Zejście z plaży jest oznakowane tablicą także nie ma obaw, że je miniemy. Przechodzimy przez, bardzo szeroką w tym miejscu, plażę i uwaga... przed nami, jak brama do innego świata, rozpościera się afrykański krajobraz. To początek, oznakowanej tyczkami, trasy turystycznej przez wydmy. Po chwili trasa dzieli się na dwie części: w lewo odchodzi nieco łatwiejsza lecz znacznie mniej atrakcyjna dolna, omijająca łukiem Łącką Górę: najwyższą z wydm i doskonały punkt widokowy. Nie ma co się zastanawiać tylko wybrać tą w prawo prowadzącą przez szczyt najwyższej z wydm. Wchodzimy na nią po stromiźnie o zmiennym nachyleniu, jednakże nie na tyle dużym aby się przesadnie zmęczyć. Po obu stronach po horyzont rozciąga się piach.
Po odpoczynku na szczycie i popodziwianiu widoku schodzimy stromym stokiem zachodnim w stronę Łeby. Najpierw trochę po piasku a później poprzez gęsty i mroczny las. Gdzieś po drodze mijamy punkt poboru opłat za wstęp do parku narodowego (my wychodzimy więc nas nie dotyczą) oraz końcowy przystanek turystycznych meleksów, które za straszne pieniądze (chyba 14 złotych od osoby poza sezonem) i tak nie dowiozą nas do Łeby lecz jedynie do Rąbki (z której za kolejne 5 zł można pojechać do Łeby). Meleksowym pieniądzożercom mówimy nie :) i idziemy dalej. Drogowskaz w tym miejscu informuje nas, że do Łeby jest 8,5 kilometra (uwzględnia hak, o którym wspominałem wcześniej?).
Po kilkunastu minutach wędrówki dochodzimy do niewielkiego parkingu. Znajduje się tutaj „Wyrzutnia” czyli muzeum w miejscu niemieckiego ośrodka badawczego pocisków V1 i V2 z czasów drugiej wojny światowej. Z drugiej strony jest możliwość dojścia nad Jezioro Łebsko i pooglądania go z niewielkiego pomostu.
W dalszą drogę ruszamy po betonowych płytach przez las. Jednakże po może 100 metrach mamy możliwość skręcenia w lewo i przejścia nad morze. Wprawdzie drogą też byśmy doszli do Łeby ale jest ona dość monotonna i ma tendencję do dłużenia się. Do tego nie ma gdzie usiąść gdy już zbyt mocno odczujemy przebyte kilometry.
Przejście nad morze niemal od razu staje się piaszczystą drogą wśród niewielkich wydm i kęp roślinności. Obszar ten przez wiele lat był terenem wojskowym także niekiedy możemy się natknąć na pozostałości zabudowań o charakterze militarnym. Niewielkie podejście w górę i w dół i jesteśmy na plaży. Skręcamy w prawo aby dojść do Łeby, do której mamy około pięć kilometrów według drogowskazu (prawdopodobnie uwzględnia hak :)).
Szczerze polecam wariant z całodzienną wycieczką pieszą ale niektórzy mogą nie mieć na to ochoty lub nie czuć się na siłach na taki długi spacer. Dla nich przeznaczony jest ten opis. Ze względu na to, że w pobliże wydm nie da się podjechać samochodem ani żadnym pojazdem spalinowym, prawie na miejsce kursują turystyczne meleksy, w których ceny zdecydowanie wskazują na lekkie nadużywanie pozycji monopolisty na rynku przewozów turystycznych w Słowińskim Parku Narodowym.
Z Łeby możemy podjechać samochodem do miejscowości Rąbka i tam zaparkować (parking płatny). Do Rąbki możemy również podjechać busem – cena 5 złotych od osoby. Następnie w Rąbce przesiadamy się do wspomnianego wcześniej meleksa i nim dojechać tak daleko jak to tylko jest możliwe – na odległość około jednego kilometra od wydm (cena 14 złotych od osoby). Jeszcze tylko należy uiścić opłatę za wstęp do parku narodowego (7 złotych od osoby) i możemy iść na wydmy. Możemy z tej strony wejść na Łącką Górę po najbardziej stromym stoku lub obejść ją dołem i w miejscu, gdzie dolna trasa spotyka się z górną i przejść przez najwyższą z wydm wracając w ten sposób do punktu wyjścia. Możemy też przejść na plażę i wrócić tak jak byśmy przyszli w wariancie pierwszym.
Powrót tak jak dojazd: najpierw meleksem a potem samochodem (jeżeli go zostawiliśmy w Rąbce) lub busem.
Podane w tym artykule ceny są z czerwca 2009 roku przed rozpoczęciem „wysokiego sezonu”. Podczas miesięcy wakacyjnych mogą być wyższe.
Słowiński Park Narodowy i położone w nim ruchome wydmy to jest punkt na mapie Polski, który chyba każdy powinien zobaczyć. Chyba jedno z najpiękniejszych miejsc, które stworzyła natura położonych w naszym kraju. Szczerze i z całego serca polecam odwiedzenie tego cudu przyrody. Tylko jedno zastrzeżenie: poza miesiącami wakacyjnymi. Tłumy jakie panują w tamtych okolicach w szczycie sezonu potrafią skutecznie zniechęcić do absolutnie wszystkiego.
W latach 70-tych jako dzieciak, z ojcem wędrowałem po całych wydmach, było wolno. A teraz co ? Jedna góra ? Porażka ! W Parku Narodowym i nie ma szlaków, chociaż jednego centralnie, drugi plażą (jest) z łącznikami np. co 5km ?! I tak w kierunku zachodnim pójdą tylko nieliczni i najwytrwalsi. Sprawę transportu z Rąbki nie komentuję, idiotyzmów się po prostu nie komentuje. A zatem czekam na szlaki dla turystów Szanowna Dyrekcjo SPN.
• traper 2011-11-21 11:35:24
Dzięki za dobre rady, jutro jadę na wydmy :)
• Aga z Gdyni 2011-06-04 23:03:33
Byłem tam około roku 2000, oraz w roku 2011. Rzeczywiście przesunięcie jest duże. UWAGA CENY PRZEJAZDÓW MELEKSAMI I WYPOŻYCZALNIA ROWERÓW TO NIE JEST JUŻ ZDZIERSTWO TYLKO PRAWDZIWE ZŁODZIEJSTWO. MELEKS 15PLN W JEDNĄ STRONĘ ZA OSOBĘ, ROWER 10PLN AN GODZINĘ. Będąc z rodziną z dwójką dzieci płacisz 60pln za przejazd w jedną stronę. W Parku Przez takie sytuacje młodzież woli iść na wódkę niż oglądać naturę!!KATASTROFA!! Poza tym procederem wydmy są wspaniałe !! Polecam każdemu!!
• zdegustowany cenami 2011-05-02 10:58:44
nadal nie wiem czemu nie morzemy chodzic po wydmach
• * 2011-02-02 15:55:30
Opis dojścia do wydm bardzo precyzyjny i całkowicie zgodny z rzeczywistością . Wydmy naprawdę są wspaniałe i ten klimat, który tam panuje coś niesamowitego. Polecam każdemu od 2-atka (moja córka miała 2 latka jak była tam 1-szy raz) po 77-latka w dobrej kondycji
• Slawia 2010-08-21 22:25:06