Nagłówek graficznyLogo Nasze Wycieczki

Twierdza Kłodzka

Dojazd i dojście

Trudno opisywać jest dojazd do miasta, do którego można dojechać z wielu różnych kierunków. Twierdzę też trudno przeoczyć – góruje nad miastem i jest widoczna niemal z każdego miejsca. Jeżeli dojeżdżamy pociągiem lub autobusem komunikacji publicznej to nie ma problemu. Pociągiem wysiadamy na stacji kolejowej Kłodzko Miasto (nie Kłodzko – jeżeli jedziemy od Wrocławia to jest to druga stacja z Kłodzkiem w nazwie). PKS-em lub czymś podobnym wysiadamy po prostu na głównym dworcu autobusowym (znajdującym się obok wspomnianej wcześniej stacji kolejowej). Następnie rozglądamy się, znajdujemy twierdzę (naprawdę trudno ją przeoczyć) i idziemy w jej kierunku. Na pewno dojdziemy, pobłądzić jest ciężko.

Samochodem trochę gorzej bo centrum jest dość drastycznie zakorkowane. Dobrze jest wspomóc się pomocnikiem z planem miasta lub GPS-em. W każdym razie kierujemy się w stronę stacji kolejowej Kłodzko Miasto. Można zaparkować przy niej (mając stację i tory po prawej stronie, jeżeli wjedziemy do miasta od północy). Chyba nawet parking jest bezpłatny – przynajmniej w dni wolne od pracy poza sezonem. Od parkingu możemy przejść tunelem pod stacją i torami, następnie rozglądamy się... i dalej tak jak pisałem wcześniej.

Twierdza Kłodzka
Twierdza Kłodzka

Zwiedzanie

Wstęp jest jak się łatwo domyślić płatny. Zwiedzanie twierdzy składa się z dwóch etapów: z przewodnikiem i zwiedzania indywidualnego, obie trasy turystyczne mieszczą się w jedne cenie biletu.

Część pierwsza – z przewodnikiem to trasa prowadząca przez część podziemną twierdzy. Przechodzimy przez podziemne chodniki wydrążone pod przedpolem fortecy. W niektórych publikacjach, zwłaszcza tych bardziej popularnych, funkcjonuje nieprawidłowa i nic nie mówiąca nazwa „labirynt” czy „zwiedzanie labiryntu”. Może i podziemne korytarze tworzą labirynt dla niezorientowanej osoby lecz poprawna nazwa to chodniki minerskie i stanowiły one element systemu obronnego twierdzy. Działanie wspomnianego systemu było następujące: Jak już wcześniej wspomniałem, chodniki te wychodziły daleko poza obręb murów fortecznych. Gdy forteca była oblegana przez nieprzyjaciela to w chodniku przechodzącym pod wrogimi pozycjami umieszczano ładunki wybuchowe. Warto zaznaczyć, że jedynym znanym wówczas materiałem wybuchowym był proch czarny – substancja o stosunkowo niewielkiej (jak na dzisiejsze czasy) sile wybuchu i charakterystyce sprawiającej, że główna siła wybuchu rozchodzi się tam, gdzie ma najmniejszy opór. Czyli w celu zabezpieczenia pozostałych korytarzy a jednocześnie skierowania siły wybuchu w górę konieczne było budowanie specjalnych zapór w chodnikach po umieszczeniu w nich ładunku prochu. Konstrukcja ta tworzyła tak zwany piec. Eksplozja takiego pieca niszczyła fragment chodnika oraz to, co znajdowało się powyżej – na przykład wrogą baterię dział.

Chodniki minerskie Twierdzy Kłodzkiej
Chodniki minerskie Twierdzy Kłodzkiej

Chodniki w Twierdzy Kłodzkiej nigdy nie zostały użyte w prawdziwej walce ponieważ zanim doszło do ich ukończenia i pierwszego oblężenia, zasięg stale unowocześnianych dział stał się na tyle duży, że ostrzał prowadzono z pozycji, do których nie były w stanie dojść. Dlatego możemy je oglądać dzisiaj w nienaruszonym stanie.

Może zastanawiać fakt poświęcania takiej ilości sił i środków na budowę czegoś, co było jedynie jednorazowego użytku. Ale tak naprawdę to podejście do sztuki wojennej nie zmieniło się do dzisiaj – patrząc na dzisiejszy świat wyprodukowanie bomby czy rakiety kosztuje więcej i wymaga zaangażowania więcej wiedzy i umiejętności niż powstanie celu, który ona niszczy. A przecież z punktu widzenia wojskowości na szczeblu dowódczym wszystko wgląda tak samo. Jest rozkaz trzeba wykonać. Wtedy akurat był rozkaz kopać.

Chodniki minerskie Twierdzy Kłodzkiej
Chodniki minerskie Twierdzy Kłodzkiej

Jeszcze coś o poruszaniu się w chodnikach w czasach świetności twierdzy. Dziś, w czasach powszechnej elektryczności, nie zdajemy sobie sprawy z tego w jakich warunkach musieli działać ówcześni żołnierze. Przede wszystkim nie można zapominać, że w chodnikach mamy zgromadzone ogromne zapasy prochu. Z tego względu nie ma możliwości stosowania jakiegokolwiek ognia do ich oświetlenia. Żadne łuczywa czy inne świece nie wchodziły w grę. A ponieważ nie znano innych źródeł światła to żołnierze musieli poruszać się w ciemnościach. Całkowitych ciemnościach, gdy nie ma nawet najmniejszej iskierki i nie da się dostrzec chociażby konturów przedmiotów. Na początek polecono żołnierzom nauczyć się układu chodników na pamięć. Niestety po krótkim czasie okazało się, że ani prośbą ani groźbą nie da się nikogo do tego zmusić. Mimo wszelkich prób ludzie gubili się. Ostatecznie opracowano system wypukłych znaków na murach – bardzo podobny do alfabetu Braille'a współcześnie używanego przez niewidomych. Dopiero te znaki umożliwiły w miarę pewne poruszanie się bez udziału wzroku.

Tyle o chodnikach i ich historii, teraz trochę o współczesnym chodzeniu po nich. Poruszamy się dość niskimi, półkoliście sklepionymi korytarzami. Ich wysokość w większości jest taka, że niższe osoby mogą w nich przebywać swobodnie natomiast osoby słuszniejszego wzrostu muszą być cały czas lekko schylone. Tak jest przez większość trasy, natomiast kilka przejść jest bardzo niskich – jeżeli dobrze pamiętam jest to tylko 90 centymetrów. No cóż – takie miejsca trzeba przejść na czworakach, innego wyjścia nie ma. Dlatego w takie miejsca nie warto chodzić w zbyt eleganckim stroju.

Po przejściu chodników minerskich zwiedzamy również kazamaty twierdzy. Można w tym miejscu dowiedzieć się między innymi o tym jak funkcjonował karabin maszynowy wiele lat przed wynalezieniem broni wielostrzałowej (o automatycznej nawet nie wspomnę). Trzeba było sobie jakoś radzić ale odpowiedź na to pytanie zostawiam przewodnikowi.

Mury Twierdzy Kłodzkiej
Mury Twierdzy Kłodzkiej
Fragment ekspozycji sprzętu pożarniczego
Fragment ekspozycji sprzętu pożarniczego
Ekspozycja w Twierdzy Kłodzkiej poświęcona pożarnictwu
Ekspozycja w Twierdzy Kłodzkiej poświęcona pożarnictwu
Inna ekspozycja - tym razem poświęcona Krośnieńskim Hutom Szkła - w Twierdzy Kłodzkiej
Inna ekspozycja - tym razem poświęcona Krośnieńskim Hutom Szkła - w Twierdzy Kłodzkiej

Po zakończeniu zwiedzania z przewodnikiem nadchodzi czas na zwiedzanie indywidualne. Na początek jest niewielka plenerowa ekspozycja sprzętu pożarniczego (to takie drobne odstępstwo od głównego tematu ekspozycji). W ramach oglądania na własną rękę czekają nas takie atrakcje jak wnętrza zabudowań fortecznych wraz z tablicami informacyjnymi na temat jej historii, dziejów regionu oraz wydarzeń i ludzi związanych z tym miejscem. W części pomieszczeń znajduje się wystawa wyrobów szklanych pochodzących z Krośnieńskiej Huty Szkła oraz jeszcze jedna ekspozycja sprzętu pożarniczego i pamiątek związanych ze strażą pożarną. Podążając trasą turystyczną możemy wyjść na, górujące nad miastem bastiony aby zobaczyć z nich panoramę Kłodzka w wielu kierunkach. Jest to dodatkowo ciekawe, że nie mamy do czynienia z widokiem jak ze szczytów górskich czy bardzo wysokich budynków lecz „unosimy się” tuż nad dachami, które wydają się być na wyciągnięcie ręki.

Widok na Kłodzko z bastionu Twierdzy Kłodzkiej
Widok na Kłodzko z bastionu Twierdzy Kłodzkiej
Dachy domów na wyciągnięcie ręki. Taki widok tylko z murów Twierdzy Kłodzkiej
Dachy domów na wyciągnięcie ręki. Taki widok tylko z murów Twierdzy Kłodzkiej

Następny punkt trasy turystycznej – może nieco mniej efektowny ale także godny zobaczenia jest donżon (donjon) czyli wieża ostatecznej obrony a jednocześnie centralna część budowli. Ta część fortecy jest jeszcze (czerwiec 2008) niezagospodarowana i wymaga remontu i rekonstrukcji. Jeżeli wcześniej zwiedzało się lub planuje się zwiedzić Twierdzę Srebrnogórską to warto to warto zwrócić uwagę, że jest to w zasadzie jedyna część zachowana w dobrym stanie i dostępna do zwiedzania w tamtej budowli.

Na szczycie Twierdzy Kłodzkiej. To jest donżon (donjon) czyli wieża ostatecznej obrony. Ta część muzeum jest najsłabiej zagospodarowana.
Na szczycie Twierdzy Kłodzkiej. To jest donżon (donjon) czyli wieża ostatecznej obrony. Ta część muzeum jest najsłabiej zagospodarowana.

Na trasie zwiedzania mijamy jeszcze izbę tortur. Jest to miejsce – prawdopodobnie prywatna ekspozycja – nie mająca zbyt wiele wspólnego z historią tego miejsca. Obowiązują do niej osobne bilety wstępu. Jak do tej pory nie miałem wątpliwości co do wartości wszystkich odwiedzanych ekspozycji tak po raz kolejny mam wrażenie, że jak jest coś podobnego do zamku to trzeba tam umieścić izbę tortur (bez względu czy faktycznie kiedykolwiek coś takiego się tam mieściło czy nie) a dzieciaki będą chciały to zobaczyć. Taki dodatkowy zestaw do wyciągania pieniędzy od zwiedzających.

Podsumowanie

Cóż można napisać w podsumowaniu. Twierdza Kłodzka jest pięknie zachowaną fortecą której ostateczny kształt pochodzi z pierwszych lat XIX wieku. Obowiązkowy punkt na trasie każdego zwiedzającego Kotlinę Kłodzką.

Zobacz też inne interesujące miejsca w okolicy:

Błędne Skały w Górach Stołowych

Kopalnia węgla w Nowej Rudzie

Kopalnia złota w Złotym Stoku

Ruiny zamku w Ratnie Dolnym

Sanktuarium w Wambierzycach

Sowiogórska Kolej Zębata - wiadukt na Srebrnej Przełęczy

Sowiogórska Kolej Zębata – wiadukt w Srebrnej Górze

Szczeliniec Wielki w Górach Stołowych

Szopka w Wambierzycach

Sztolnia kopalni uranu w Kletnie

Twierdza Srebrnogórska

Wiadukt kolejowy w Ratnie Dolnym

Skomentuj

| Home | Miejsca | Kontakt |
© 2009- 2017 PAMIT